Rozdział XI >> piątek, 27 czerwca 2008 13:05:21
A więc nowa notka...
Trochę posiedziałam w nocy przy komórce i jest...
Zrobiłam szablon...SAMA Narobiłam się więc bądźcie szczerzy i powiedzcie co o tym myślicie...Mam nadzieję że nie jest tak źle...
Na forever też zrobiłam...
A i usunęłam muzykę...Muszę zrobić nową play listę...
W dziale o mnie jest opis Christiny i jej zdjęcie...


Dedykacja Dla Ani z "Dziewczyny-slawa-i-th" Byłaś już na tym blogu 100 razy...DZIĘKUJĘ
****

Wszedł do pokoju gościnnego z tacą na której znajdował się talerz z ciastkami oraz dwa kubki z gorącą herbatą z cytryną.Brunetka siedziała na łóżku i rozglądała po pomieszczeniu w którym przebywała.Bill usiadł obok niej stawiając wcześniej tacę na stoliku nocnym.Wziął do ręki kubek i podał go dziewczynie.
-Dzięki-powiedziała i napiła się gorącej cieczy.
-Nie ma za co-również napił się herbaty-Opowiesz mi coś o sobie?-zapytał.Na chwilę spuściła wzrok.
-A co chcesz wiedzieć?-zapytała po dłuższej chwili i postawiła kubek z herbatą na podłodze.
-No...-zastanowił się z parę sekund-Wszystko-odpowiedział i uśmiechnął się do niej.Brunetka wzięła głęboki oddech.
-Nie wiem od czego zacząć...
-No chyba od początku...
-Więc tak...Hmm
-No to zacznij od tego dlaczego wychowuje cię wuj -zaproponował lecz widząc że w oczach dziewczyny pojawiły się łzy poczuł się głupio-Przepraszam nie powinienem o to pytać-spuścił wzrok.
-Nie nic się nie stało...To...To wszystko moja wina...To przeze mnie rodzice nie żyją...-w jej oczach zaszkliły się łzy
-Na pewno nie była to twoja wina...Nie możesz się o wszystko obwiniać-powiedział.
-Moja...Gdybym nie była taka ciekawska i nie wpadła w ten głupi rów gdy byliśmy razem całą rodziną na polanie i nie złamała nogi to nie musiałabym leżeć w szpitalu a oni nie jechaliby wtedy samochodem by mnie odwiedzić...-głos jej się łamał- jakiś pijany kierowca pędził ponad sto na godzinę i wymijając samochody wjechał na drugi pas...Tata nie zdążył wyhamować-schowała twarz w dłoniach-Zakręciło autem parę razy tak że wylądowało ono na przeciwnym pasie tamtędy jechał samochód ciężarowy...Tata i mój brat zginęli na miejscu a mamę przewieziono do szpitala.Tego samego w którym leżałam...Wuj z ciocią przyszli do mnie przygnębieni.Może miałam tylko pięć lat i mało jeszcze rozumiałam ale wtedy czułam że coś jest nie tak...Mama po długiej i ciężkiej operacji również zmarła-jej ręce zaczęły się trząść a głos z minuty na minutę drżał coraz bardziej.Czarnowłosy przytulił dziewczynę by dać jej poczucie bezpieczeństwa- Nawet nie wiesz jak mi było ciężko... Pięcioletnia sierota.Babcia,mama taty powiedziała wujowi że nie chce mnie znać...Od czasu pogrzebu nie widziałam jej ani razu...Wychowywali mnie wuj z ciocią.Sami nie mogli mieć dzieci...Miałam wspaniałe dzieciństwo.Moi opiekunowie bardzo starali się by mi było dobrze.Mieszkaliśmy w małym domku nad przedmieściach Magdeburga.Moje życie przebiegało zwyczajnie w miłej rodzinnej atmosferze.Do czasu...-tu zatrzymała się i spojrzała tempo w obraz prezentujący się za oknem.Było już ciemno.Porywisty wiatr poruszał gałęziami drzew tak jakby nakazywał im tańczyć do muzyki jaką tworzył.
-Jeśli nie chcesz opowiadać dalej to zrozumiem-powiedział czarnowłosy który bacznie obserwował dziewczynę.Nie odrywał od niej wzroku.Wsłuchiwał w każde wypowiedziane przez brunetkę słowo.Współczuł jej.W tak młodym wieku straciła rodziców... Dziewczyna wytarła łzy.Spojrzała na niego wzrokiem pełnym bólu. Wzięła głęboki oddech
-Ciocia zachorowała. Wykryto u niej nowotwór.Gdy miałam 14 lat zmarła.Wuj zaczął pić.Było coraz gorzej.Bank zabrał nam dom ponieważ wuj zastawił go by mieć pieniądze na alkohol.Było coraz gorzej. Bił mnie. Byłam zmuszona porzucić szkołę i zacząć pracę by zarobić trochę pieniędzy. Połowę oddawałam wujowi a połowę o czym mój opiekun nie wiedział pracodawca przelewał mi na konto które założyli mi moi rodzice gdy urodziłam się. Mogę z niego pobrać pieniądze dopiero gdy stanę się pełnoletnia. Od roku prawie w każdą noc musiałam nocować na dworcu.Tam poznałam Alexe.To moja jedyna przyjaciółka... Boje się o nią...-zakończyła
***
Tom siedział właśnie w salonie i oglądał mecz zajadając się kanapkami i popijając spożywane jedzenie colą. Usłyszał dzwonek swojego telefonu. Wyjął komórkę z kieszeni swoich ogromnych jeansowych spodni i nacisnął zieloną słuchawkę.
-Halo...Ychy przekaże mu...O której?O 16... Dobra. Cześć David-rozłączył się i schował telefon s powrotem do kieszeni spodni.
-Ech też mi wolne...-westchną i skierował na górę.
***
Patrzył już od dłuższej chwili w głębie jej piwnych oczu...Czół jej ból i smutek.Współczuł jej.Spuściła na chwilę wzrok. Złapał delikatnie za jej podbródek, podniósł do góry i cały czas patrząc w jej oczy przybliżał twarz brunetki do swojej. Pocałował ją lekko.Nie protestowała.Nie odepchnęła go od siebie.Zaczęła odwzajemniać pocałunek.W ten do pokoju wpadł brat Billa.Odskoczyli od siebie jak oparzeni.
-Ups przepraszam-Tom zaczął zdecydowanym krokiem cofać się do tyłu.
-Co chcesz?-warknął na brata czarny.
-Chodź musimy pogadać-powiedział.
-Zaraz wrócę-Bill wstał i razem z bratem wyszli z pokoju gościnnego po czym udali się do pokoju wokalisty.
-No co chcesz?-zapytał młodszy z bliźniaków siadając na fotelu przy biurku.
-Nie ja tylko Jost. Jutro mamy wywiad dla Bravo w Berlinie. Mamy być gotowi bo o 12 podjedzie pod nasz dom Van a o 16 mamy być w redakcji dwutygodnika.
-Ech wolne...
-To samo powiedziałem. A i ta dziewczyna. Jak jej tam...Christina. Nie wydaje ci się to trochę podejrzane?-Bill spojrzał na brata z pytającą miną.- No zobacz. Wpadłeś na nią wczoraj, dziś "przypadkiem" wylała na ciebie cole. Potem została wyrzucona z domu i akurat dziwnym trafem znowu byłeś "pod ręką". Jej koleżanka próbuje się zabić. Brunetka znajduje ją w łazience no i znowu ty jesteś w pobliżu. Zabierasz ją do domu. To naprawdę dosyć dziwne Bill. Nie wpakuj się w coś!
-O co ci chodzi? Że niby to wszystko jest ukartowane, Tak? Tylko że to ja ją śledziłem i to ja z własnej, nieprzymuszonej woli zaproponowałem by u nas przenocowała!-prawie że to wykrzyczał.
-Ej spokojnie! Ja nic nie twierdzę. Tylko ostrzegam-wyszedł z pokoju młodszego brata. Czarny westchnął i poszedł do dziewczyny.

****

No to tyle by było...


Mylog zacina i nie wiem czy uda mi się powiadomić wszystkich


komentarze [25]

Rozdiał X >> niedziela, 8 czerwca 2008 22:50:41
Jestem wściekła...Prze rypaliśmy 2;0...Nie mam się na czym wyżyć...
Notka jakaś jubileuszowa...10...nawet nie marzyłam że do tylu dotrwam tym opem xD
Na razie zmieniłam szablon...
Niedługo zrobię swój i dam na bloga...

******


-Nie!Ty nic nie rozumiesz!To było silniejsze ode mnie!
-Silniejsze?!
-Jak już raz wzięłam to potem już nie mogłam.To było taki silne. Silniejsze ode mnie. Ta chęć wzięcia. Czułam głód narkotykowy jak w ciągu doby nie wzięłam odpowiedniej dawki było mi nie dobrze.Mdliło mnie, bolała mnie głowa. Ja musiałam brać! Musiałam
-Ale po co wzięłaś po raz pierwszy?
-Ona jak brała to mówiła że w ten sposób uciekała od problemów.
-No i uciekła! Chcesz skończyć jak ona!Czemu mi o tym nic nie powiedziałaś?! Pomogłabym ci jakoś!
-Masz własne problemy!
-Ja o wszystkich ci mówiłam!
-Wiem!Przepraszam cię!Ja naprawdę chciałam ci powiedzieć! Naprawdę.Nie złość się na mnie!
-Nie złoszczę się! Tylko nawet nie chcę wiedzieć co ja bym bez ciebie zrobiła!
-Ech ja też nie wiem!
-Jak...jak się czujesz?
-Słabo.Chris bo ja... Przynieś mi prochów...Ja nie wytrzymam!
-Nie ma mowy!Nie proś mnie nawet o to!
-Ale...
-Nie!Masz z tym skończyć!Popytam lekarzy czy nie mogli by wysłać cię na odwyk!
-Christin ale ja...
-Nie pozwolę ci skończyć tak jak twoja siostra! Dopilnuję żebyś skończyła z narkotykami!
-Nie tak łatwo jest z tym skończyć! Chris ja muszę wziąć!
-Nie!Zaraz zawołam lekarza!-w tej chwili do sali wszedł czarnowłosy.
-Przepraszam że tak długo ale musiałem obgadać coś z moim bratem-powiedział wchodząc do pomieszczenia. Alexie opadła szczęka gdy zobaczyła kto to.
-O widzę że już twoja koleżanka odzyskała przytomność.Cześć jestem Bill Kaulitz.
-Tak wiem.Chyba każdy o tym wie.Ja jestem Alex-uśmiechnęła się.- Alexandra Hofferman. Do sali wszedł lekarz.Miał dziwnie zdenerwowaną minę.
-Proszę wyjść!Chcę zostać z pacjentką sam!-rozkazał. Christin wyszła a za nią poszedł Bill. Usiadła na krześle i schowała twarz w dłoniach.To wszystko ją przerasta powoli. Uzależnienie wuja od alkoholu, zwolnienie z pracy, próba samobójcza Alexy i jeszcze teraz te narkotyki. Za dużo tego dla niej.
-Ej co jest?-zapytał siadając obok niej.
-Nic
-Widzę że jednak coś cię trapi.Coś się stało?Powinnaś się cieszyć bo twoja koleżanka odzyskała przytomność.
-Wiem-lekarz wyszedł z sali.
-Niech już państwo wracają do domu. Na dziś to już koniec odwiedzin. Proszę przyjść jutro.Będę musiał z panią poważnie porozmawiać. Dowidzenia.
-Ja już nawet przeczuwam o czym-szepnęła-Dowidzenia-pożegnała się z lekarzem i skierowała do wyjścia z oddziału.
-Poczekaj!-krzyknął za nią czarnowłosy.
-Słucham?-zatrzymała się.
-Gdzie teraz pójdziesz?-zapytał.
-Nie wiem.Tam gdzie zwykle.
-Na dworzec!?-spojrzał na nią dziwnie.Pokiwała twierdząco głową.-Chodź-nie przemyślał tego co robi ale teraz nie mógł jej zostawić.Pomógł jej już dziś sporo ale nadal nie dostatecznie.Czuł że to za mało i może dla niej zrobić więcej.
-Ale...-zaczęła ale położył palec na jej suchych od łez ustach.
-Cii...Chodź ze mną-pociągnął ją za rękę.
-Poczekaj.Już wystarczająco dużo dla mnie zrobiłeś.Będę twoją dłużniczką do końca życia.
-Ale mogę zrobić więcej i zrobię.
-Nie chcę robić problemu.
-Nie jesteś problemem-wyszli ze szpitala pod którym stał Van.
-Wsiadaj-powiedział otwierając drzwi samochodu.
-Ja...Nie wiem.Nie powinnam.-uśmiechnął się.
-Uparta jesteś.No nie wygłupiaj się tylko wsiadaj-posłuchała się go i wsiadła do samochodu a za nią czarnowłosy. Na siedzeniu na przeciwko dziewczyny i Billa który usiadł obok niej siedział dobrze zbudowany mężczyzna
-Cześć Saki-powiedział Bill
-Gdzie byłeś?Wiesz że nie powinieneś sam wychodzić na miasto!
-Wiem.A to jest Christina.Christin to jest Saki-przedstawił ich sobie.
-Miło mi.Jestem Saki-podał jej rękę.
-Mi również. Nazywam się Christina -uścisnęła jego dłoń.
-Saki jeśli to nie ty prowadzisz to kto?-zapytał czarny.
-Cześć braciszku-powiedział Tom, spoglądający na brata przez lusterko.
-O nie!-burknął.
-No co?!-zapytał dred
-Nic tylko niezbyt lubię z tobą jeździć.
-Egzamin zdałem? Zdałem. Prawo jazdy mam? Mam.Więc się nie czepiaj ok?No a może i mnie byś przedstawił a nie? Braciszku zachowaj się raz kulturalnie a nie jak menel!-Tom zaśmiał się.
-Sam jesteś menel!-burknął Bill-Chris to mój brat bliźniak Tom. Tom to jest Christin.
-Miło mi-powiedział kierując w jej stronę zawadiacki uśmiech.
-Mi również
-Ty patrz sie na drogę bo skończy się tak że nie dożyjemy następnego koncertu.
-Spoko brat.Ja umiem jeździć.-uśmiechnął się.
-Uważaj!-krzyknął czarnowłosy widząc że prosto na nich jedzie samochód ciężarowy wymijający czerwone BMW które jechało drugim pasem.Tom zjechał z piskiem opon na bok.
-Wiesz co Saki?Ty dalej prowadź-zabarkował auto na poboczu i zamienił się z ochroniarzem miejscami.Ruszyli w dalszą drogę powrotną do domu.
-Mówiłem żebyś patrzył się na drogę!
-Oj zagapiłem się!
-Ech Tom!Ty mnie kiedyś rozbroisz psychicznie!
-A ty byś się przebrał a nie chodzisz ubrany jak flejtuch!
-Co?!
-No zobacz na swoją bluzkę i spodnie!Plamy, plamy i jeszcze raz plamy!-wskazał na ubranie czarnowłosego.
-A o to ci chodzi.
-No o to,o to. Ładnie załatwiłaś mojego brata.No bo to chyba ty na niego tą cole wylałaś?-zapytał brunetki.Pokiwała twierdząco głową. Po czym spuściła wzrok na swoje stare,zniszczone trampki.Coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu iż nie powinna była wsiadać do tego samochodu.
-Prz...przepraszam za to.Ja spróbuję jakoś odkupić te ubrania-wychlipała
-Ej no nic się przecież nie stało! To ja raczej powinienem cię przeprosić bo przeze mnie nie masz pracy ani gdzie mieszkać!
-Ale dzięki tobie Alexa żyje.A z pracy zostałam wyrzucona z własnej winy. Zastępowałam Alexe bo źle się czuła.Przynajmniej myślałam że źle się czuła.
-A w ogóle dlaczego to zrobiła?
-Nie mogę wam powiedzieć.
-Rozumiem.Nie będę w takim razie wnikał.
-Jesteśmy już w Loitshe-poinformował ich ochroniarz. Samochód zatrzymał się przed jednym z jednorodzinnych domów jakich w okolicy było pełno.
-No wysiadamy!-Tom otworzył drzwi od Vana-Panie przodem-powiedział do brunetki.Wysiedli z auta i skierowali do domu. Samochód odjechał.
-Tom masz klucze bo do jest zamknięty.
-Mam.-otworzył drzwi i cała trójka weszła do budynku.Nikogo nie było.
-A gdzie mama i Gordon?-zapytał młodszy z braci Kaulitz.
-Babcia się rozchorowała i pojechali się nią zająć. Wrócą za dwa, trzy dni...
-A co jej jest?-zmartwił się Bill
-Nie wiem-dred wzruszył ramionami i zaczął szperać w lodówce. Czarnowłosy westchnął i pokręcił głową.


*********
Powiadomię jutro..ale kogo to obchodzi...;-(
komentarze [10]

RozdziałIX >> sobota, 31 maja 2008 22:46:54
Przepraszam za nieobecności...Prowadzić trzy blogi jest ciężko... Mam dziwny pomysł na zakończenie tego opowiadania...Jak nie mogłam na wycieczce KWZ spać to myślałam na zakończeniem tych moich opowiadań(bo mi bateria w komórce padła i nie miałam jak pisać)No i w głowie ułożyłam sobie całe zakończenie tego opowiadania...

Dedykowane czytającym

*****

-Ach zapraszam do gabinetu-wskazał na drzwi.-Niech pani wchodzi-otworzył drzwi gabinetu i wskazał gestem żeby wchodziła.Chris weszła do pokoju, za nią wszedł lekarz.Czarnowłosy został na korytarzu.
-Niech pani usiądzie-wskazał na krzesło a sam usiadł na fotelu za biurkiem.
-No więc tak. Nie będę owijał w bawełnę. Stan pacjentki jest ciężki.Nawet bardzo.
-Ale przeżyje prawda?
-Trudno jest mi to teraz powiedzieć. To zależy od tych najbliższych 24 godzin.Jeśli jej stan się nie pogorszy to jest szansa.Trzeba mieć nadzieję.
Straciła dużo krwi.
-Nadzieja-szepnęła
-Słucham?
-Nie nic.Mogę do niej iść?
-Proszę.I naprawdę niech pani wierzy w to że będzie dobrze.-wyszła z gabinetu. Na korytarzu Bill akurat kończył rozmowę telefoniczną ze swoim bratem. Opowiedział mu o wszystkim i powiedział że dziś raczej zostanie razem z tą dziewczyną w szpitalu.
-No to ja będę kończył.PA-schował telefon do kieszeni.
-I co z nią?-zapytał Christinę i razem z nią skierował się do sali w której leżała Alexa.
-Lekarz mówił że wszystko zależy od najbliższej doby.-weszli do sali i usiedli na dwóch krzesłach przy łóżko.Alex była podłączona do różnej aparatury podtrzymującej jej życie.Na rękach miała nałożone opatrunki.Była blada jak ściana.
-Dziękuję panu.-powiedziała po chwili Christina.
-Za co?
-Jakby nie pan. Będę pana dłużniczką do końca życia.Jest pan niesamowitym człowiekiem.Tyle pan już dla mnie zrobił.Ja nie wiem jak się panu odwdzięczę.
-Po prostu przestań mówić mi na pan.Jestem Bill Kaulitz.A ty?
-Christina Lorraine.
-Ładne masz imię.
-Dzięki
-Mam do ciebie małe pytanie. W taksówce mówiłaś że ty już w nic nie wierzysz.Dlaczego?
-Bo nie umiem...
-Jak to nie umiesz?
-Wszystko w co wierzyłam zawsze pryskało jak bańka mydlana. Wierzyłam że mama przeżyje gdy była operowana po wypadku.Wierzyłam że ciocia nie umrze po tym jak wykryto u niej nowotwór.Wierzyłam że wuj przestanie pić..I nigdy nic w co wierzyłam się nie spełniało.
-Nie trać wiary z czasem wszystko ci się ułoży.Uwierz mi.Wszystko będzie dobrze.
-Łatwo ci mówić. Założę się że nigdy nie miałeś tak pod górkę jak ja.
-Masz rację.Mogę sobie tylko wyobrazić jak było ci ciężko.Mam obydwojga rodziców choć rozwiedli się.Ale żyją i nie wiem jak to jest ich nie mieć. Nikt w rodzinie nie pije.
-No właśnie widzisz.Nie wiesz jak to jest ciężko.
-Ja też nie miałem lekko.W szkole byłem wyzywany za wygląd i w ogóle. Zazdroszczono mi i mojemu bratu bo mieliśmy powodzenie u dziewczyn oraz zespół.Potem zaczęliśmy być sławni.Ale wiem że gdybym nie wierzył w siebie nawet w tedy gdy nic nam nie wychodziło to nic by z tego nie wyszło.Ty też musisz uwierzyć że z twoją koleżanką będzie wszystko dobrze.
-Dziękuję po raz kolejny.
-Za co?
-Że mnie wspierasz że jesteś tu teraz ze mną poświęcając swój wolny czas.
-Drobiazg...
-A z kąt się wziąłeś na dworcu?-zapytała nagle.
-No bo ja...ja śledziłem cię-spojrzał na swoje buty.Zrobiło mu się głupio.
-Śledziłeś!
-Tak.
-Przecież prosiłam abyś się mną nie przejmował.
-Wiem.Ale ja jakoś tak...no po tym jak zobaczyłem jaką masz sytuację w domu i że przeze mnie nie masz gdzie spać to poczułem się temu winien .
-Ja bym sobie poradziła.Wierz mi nie raz spałam na dworcu ale z drugiej strony gdyby nie ty to...ja nawet nie chcę myśleć co by z nią się stało-spojrzała na przyjaciółkę.
-Ja zaraz wrócę... Muszę zadzwonić.-wyszedł z sali na korytarz i wyjął telefon komórkowy by wybrać numer do brata. Brunetka cały czas obserwowała przyjaciółkę.Ta zaczęła powoli odzyskiwać przytomność. Wybudzała się.
-Alex!-Christina złapała blondynkę za rękę.
-Chris-szepnęła zachrypniętym głosem półprzytomna dziewczyna.
-Co ci odbiło?Wiesz jak się o ciebie bałam?Dlaczego to zrobiłaś?
-Ja...niepotrzebnie się o mnie martwiłaś...szkoda że mi się nie udało!
-Nawet tak nie mów!
-Chrisy ja jestem narkomanką...Tak Chris.To prawda. Twoja przyjaciółka jest zwykłą ćpunką.Ćpunką która za narkotyki może zrobić wszystko.Nawet przespać z obleśnym dilerem za prochy.
-To niemożliwe!
-Możliwe!Pytałaś się mnie co robię z tymi pieniędzmi które zarabiam w kawiarni. Odpowiedź jest prosta.Wydaję na prochy.
-Ale sama mówiłaś że nigdy nie weźmiesz.Że Sara... Obiecałaś jej to!
-Wiem!Ale...
-Ale co?Chcesz skończyć jak ona?
-Nie!Ty nic nie rozumiesz!To było silniejsze ode mnie!
-Silniejsze?!
-Jak już raz wzięłam to potem już nie mogłam.To było taki silne. Silniejsze ode mnie. Ta chęć wzięcia. Czułam głód narkotykowy jak w ciągu doby nie wzięłam odpowiedniej dawki było mi nie dobrze.Mdliło mnie, bolała mnie głowa. Ja musiałam brać! Musiałam...

*****
Parę osób powiadomię jutro bo muszę odespać dwie zarwane nocki na wycieczce...
komentarze [7]

Little break... >> niedziela, 11 maja 2008 16:18:57
Nie kasacja,nie zawieszka po prostu mała przerwa spowodowana małym brakiem czasu...Za tydzień pojawi się nowa notka...Informujcie o newsach nadal...Teraz zapraszam na moje dwa inne blogi:
www.meine-seele.mylog.pl
www.forever-or-never.mylog.pl
Tam newsy będą na tygodniu...na meine-seele to nawet jutro bo muszę zwolnić pamięć telefonu i wykasować trochę notek...a m-s zajmuje najwięcej...
Koniec ogłoszenia...

komentarze [8]

RozdziałVIII >> środa, 23 kwietnia 2008 14:44:50
Ale wczoraj się wynudziiiiiłaam!!!To ostatni przegląd piosenki ekologicznej na jaki poszłam...Musiałam stać przy drzwiach wejściowych gminnego ośrodka kultury i rozdawać ulotki...moja koleżanka zaś stała obok mnie i pytała z której szkoły przyjechano i czy są jakieś zmiany w repertuarze...nudy!!!Nogi mnie tylko bolą...No cóż ja się tylko chciałam ze szkoły zwolnić...A tam za to było śmiesznie... Nową matematyce mamy...znaczy facetka jest na emeryturze i przyszła w zastąp bo nasza pani od matmy rękę złamała...Niech wraca szybko do zdrowia bo tęsknimy!!!Ale se z niej jaja robili...do tablicy!-mówiła... na co moja koleżanka-nie umiem.Skończyło się podobno na tym że wychowawczyni przyszła...ja myślałam że tylko na religii musi interweniować...
Uff rozpisałam się bzdur!!!
Przepraszam że nota dopiero teraz...zakaz...dokładne info było na moim drugim blogu...

Dedykacja:Dla yyy no nie wiem...jak zawsze dla wszystkich...

*****

Szła w stronę dworca.Cały czas miała wrażenie,że ktoś ją śledzi.Lecz gdy odwracała się nikogo nie widziała.Może jej się tylko coś zdawało?Miała złe przeczucia.Tak jakby ktoś dla niej bardzo ważny cierpiał.Bała się o Alex.Dziś w kawiarni była taka dziwna...Blada i w ogóle dziwnie się zachowywała.Weszła na dworzec i zaczęła szukać blondynki.Nie było jej tam gdzie zazwyczaj nocowały.Poszła więc w miejsce gdzie czasem przebywały było to na drugim peronie.Nigdzie jej nie było.Skierowała się w stronę łazienek.Może tam ją znajdzie?Weszła do damskiej,dworcowej toalety i doznała szoku.Przy ścianie leżała jej przyjaciółka a wokół niej plama krwi...krew pełno krwi która wyciekała z rozciętych rąk Alex.Zakryła dłonią usta,po jej policzkach spłynęły łzy.Podbiegła do blondynki.
-Alex obudź się!Ratunku!!!Niech ktoś dzwoni na pogotowie!!!Ratunku!!!--krzyczała przez łzy.
Do łazienki wpadł czarnowłosy.
-Jezu Święty-krzyknął
-Niech pan...niech pan dzwoni po pogotowie!Szybko!!!Ona umiera!!!-krzyczała.
Próbowała zatamować krew.Chłopak wyciągnął telefon i wykręcił numer na pogotowie.
-Halo?!Pogotowie?Przyślijcie karetkę na dworzec miejski.Próba samobójcza.Toaleta na dworcu miejskim.Szybko!Dziewczyna zaraz się wykrwawi!!!-powiedział i rozłączył się.W toalecie zaczął zbierać się tłum ludzi,którzy usłyszeli krzyki Christiny wołającej o pomoc.Czarnowłosy chłopak podszedł do klęczącej przy Alexis brunetce.
-Pogotowie już jedzie-ukląkł obok niej i przytulił.
Nie wiedział jak się zachować.Pierwszy raz był w takiej sytuacji.Wiedział że musi podtrzymać ją jakoś na duchu.Mógł tylko domyślać się jak było jej ciężko i że ta osoba jest dla niej bardzo ważna.Do toalety weszło dwóch sanitariuszy w białych fartuchach i czerwonych kurtkach.Mieli ze sobą nosze oraz apteczkę.
-Proszę się odsunąć!-nakazał jeden z nich do Christin i Billa.
-Chodź-szepnął jej na ucho i razem wstali.
Sanitariusze wzięli Alexę na nosze i wynieśli do karetki. Czarnowłosy oraz Christina wyszli za sanitariuszami.Brązowowłosej po policzkach płynęły gorzkie łzy rozpaczy i smutku.Bała się...tak bardzo się bała o Alexę.Przytulił ją mocno do siebie.Wiedział iż musi dać jej poczucie bezpieczeństwa.Poczuł jak jego bluzka robi się mokra od jej łez.
-Cii nie płacz.Wszystko będzie dobrze-powiedział i przytulił.Ktoś zrobił wtedy zdjęcie.Billa to nie zdziwił za to Christiną owszem.Po co?Nie wiedziała że chodziło tu o chłopaka który ją teraz przytula.
-Pani z rodziny?-zapytał jeden z sanitariuszy wsiadając do karetki.
-Nie-odpowiedziała
-Więc nie może panienka z nami jechać-powiedział zamykając drzwi karetki.
-Alę...-nie zdążyła nic powiedzieć.Karetka odjechała.
-Chodź,pojedziemy do szpitala-zaproponował czarnowłosy.
-Ale ja nawet nie wiem do którego szpitala ją zabrali-posmutniała jeszcze bardziej
-Alę ja wiem.Chodź!-zatrzymał taksówkę-Wsiadaj-powiedział otwierając drzwi.
Wsiadła do auta a za nią chłopak.
-Gdzie mam podrzucić?-zapytał kierowca patrząc w lusterko.Bill podał mu adres szpitala.
-Już się robi panie Kaulitz.Mogę prosić o autograf dla córki?Jest fanką pańskiego zespołu-zapyta ł i podał mu płytę tokio hotel „ZIMMER 483”
-Jasne.Jak ma na imię?
-Kto?
-Córka!
-Aaa no tak.Nataly.
-Acha-napisał na płycie dedykację po czym podpisał się.-Proszę-oddał taksówkarzowi Cd.
Chris siedziała odwrócona tyłem do niego i patrzyła na miasto zza szyby okna taksówki.Płakała i cała drżała .Czarnowłosy położył rękę na jej ramieniu.Odwróciła się w jego stronę i spojrzała na niego załzawionymi oczami.
-Niech pan powie że ona przeżyje!Niech mi pan to obieca!Proszę...-powiedziała połykając łzy i spuściła głowę.
-Nie mogę ci tego obiecać.Ale trzeba mieć nadzieję!
-Nadzieja matką głupich!
-Nie możesz tak mówić.Musisz wierzyć w to że będzie dobrze!
-Ja już w nic nie wierzę...-taksówka zatrzymała się.
-Ile płacę?-zapytał Bill
-Dla pana gratis.
-Ale ja się nie zgadzam-wyjął z portfela 200Euro i dał kierowcy.Otworzył drzwi i wyszli z auta.
-Ale to za dużo!-krzyknął za nimi taksówkarz.Oni szybko wbiegli do szpitala i skierowali do recepcji.
-Przywieźli tu może dziewczynę z dworca?!Próba samobójcza-zapytał pielęgniarkę stojącą za ladą w recepcji.
-Tak.Dosłownie przed chwilą.
-A co z nią?
-O takie informację proszę pytać lekarza!O jest tam-wskazała na mężczyznę w białym fartuch który zmierzał właśnie w ich kierunku.
-Panie doktorze!-krzyknęła Chris i podeszła do lekarza.
-Słucham?
-Chciałabym zapytać o moją koleżankę.Przywieźli ją przed chwilą z dworca.Próbowała się zabić- na te ostatnie słowa spuściła głowę.
-Ale nie jest pani z rodziny-pokiwała przecząco głową-W takim razie nie mogę ci dziecko nic powiedzieć.Skontaktuj się z jej rodzicami.
-Ale ona nie ma rodziców.Znaczy ma ale...Ona uciekła z domu.Jej rodzice pili...proszę mi powiedzieć co z nią!
-Ach zapraszam do mojego gabinetu-wskazał na jedne z drzwi.


***
Liczę na jakieś komentarze...
komentarze [18]

Rozdział VII >> wtorek, 8 kwietnia 2008 16:36:13
Na wstępie mówię że MOŻE notki będą częściej...
Dziękuję za komentarze chociaż jest ich coraz mniej...no ale nic to opowiadanie piszę dla siebie...Chociaż opinia innych jest dla mnie bardzo ważna...W dziale o mnie pojawiło się trochę o mnie i bohaterach...

DEDYKACJA:Dla mojej najlepszej przyjaciółki Doroty z którą aktualnie gadam na gg ...ORAZ DLA WAS czyli komentujących i czytających....

****

Bill stał i patrzył na tą niebezpieczną już sytuację.Nie wiedział co zrobić.Christina została po raz kolejny uderzona przez swojego wuja.Złapała się w obolały policzek.Oczy piekły ją od łez które potokami wydostawały się z nich skapując na stary dywan.Tak bardzo tęskniła za tym starym wujem.Tym który ciągle żartował,który gdy była mała ciągle ją rozpieszczał,dawał pieniądze na słodycze i nosił na barana.Tym który nie topił żali w alkoholu,nie bił jej i nie wyrzucał z domu za każdym razem gdy zrobiła coś żel...Bill zaszokowany tym wszystkim wrzasnął wreszcie żeby ten facet przestał bić ciemnowłosą dziewczynę.On jednak nie słuchał.Kopnął ją z całej siły w żebro na co Chrisy skuliła się z bólu i zamknęła oczy,Próbowała jakoś nie myśleć o bólu który teraz czuła.A był to nie tylko ból fizyczny ale także taki w środku.Tak bardzo chciałaby aby rodzice żyli,aby to oni się nią opiekowali,aby mogła tak jak inne dziewczyny chodzić do szkoły,na różne imprezy.Niestety nie było to jej dane.Wychowywał ją on.Jej wuj.Ale choćby nie wiadomo ile razy ją bił,wyzywał od dziwek i i tym podobne to ona i tak go kochała.Kochała tak jak kocha się wuja.Nigdy nie zgłosiła tego co z nią robił na policję i nie chodzi o to że gdyby to zgłosiła to on stracił by prawa do wychowywania jej i poszłaby wtedy do domu dziecka.Nie,nie o to.Raczej chodziło o to że martwiła się o niego i nie chciała zostawiać go samego ze swym nałogiem a gdyby stało się tak że zgłosiła to na policję i on pójdzie do więzienia to sobie tam nie poradzi.
Chłopak nie wiedział co ma robić...odruchowo wziął butelkę leżącą na ziemi i rozbił ją o głowę mężczyzny.Ten zachwiał się i przewrócił.Stracił przytomność.Czarnowłosy ukląkł przy Christinie która gdy usłyszała trzask butelki i że coś ciężkiego upada na podłogę otworzyła gwałtownie oczy.
-Nic ci nie jest?-zapytał chłopak.
-N..nic...-odpowiedziała.Podpełzała do leżącego na ziemi wuja.
-Nie martw się.Nic mu nie jest.Jest tylko nieprzytomny.-zdziwiło go trochę to że przejęła się tak tym mężczyzną.Przecież on ją bił i wyzywał a ona się teraz nim przejmuje.-To twój ojciec?-bardziej stwierdził niż zapytał czarnowłosy.Dziewczyna pokiwała przecząco głową.
-Wuj...-odpowiedziała wstając z ziemi.Poczuła że z jej ust leci krew.Bill wyjął telefon i z zamiarem dzwonienia na policję.
-Co pan robi?-zapytała ciemnowłosa
-Dzwonię na policję!
-Niech pan tego nie robi!Proszę!To co się stało to naprawdę nic...
-Jak to nic?!Dziewczyno przecież on cię pobił...On nie ma prawa tego robić!Powinnaś to zgłosić...
Twoi rodzice nic z tym nie robią?Pozwalają na to aby cię bił?!-krzyknął.Christinie poleciały z oczu łzy gdy powiedział słowo „rodzice”
-Co się stało?Ej nie płacz... powiedziałem coś nie tak?-zapytał widząc iż dziewczyna coraz mocniej pogrąż się w płaczu.
-N...nie tylko ja nie mam rodziców...Mam tylko wuja...-powiedziała połykając łzy które spływały po jej chudych,bladych policzkach.
-Przepraszam nie wiedziałem...-Bill spuścił głowę.
-Nie mógł pan.-Christina wytarła łzy i podeszła do szafki. Wyciągnęła z stamtąd stare zdjęcie,kopertę którą dostała od rodziców na parę dni przed śmiercią i ma otworzyć ją dopiero w osiemnaste urodziny oraz trochę oszczędności jakie miała schowane przed wujem. Była przygotowana na sytuację że będzie musiał uciec i teraz już całkiem żyć na dworcu.Chwyciła zniszczony plecak w którym miała trochę ubrań i wyszła z mieszkania.Czarnowłosy wyszedł za nią.
-Poczekaj!-krzyknął gdy byli na ulicy.Dziewczyna stanęła i zaczekała na chłopaka.
-O co chodzi?-zapytała
-Co teraz zrobisz?Gdzie pójdziesz?-zapytał
-Niech się mną pan nie przejmuję.Poradzę sobie...
-Ale...
-Niech pan się mną nie przejmuję...Nie jedno już przeszłam i nie raz nie musiałam nocować gdzieś indziej niż u tu.-odwróciła się i poszła dalej.Jak najdalej od tego miejsca.

***
Alex siedziała z podkulonymi nogami pod ścianą w dworcowej toalecie i płakała.Właśnie popełniła największy błąd w życiu.Oddała się obcemu mężczyźnie.Po co? Dla narkotyków.Czuła obrzydzenie do całej siebie.Do każdego fragmentu swojego ciała.Bez wyjątku.Ile by dała żeby cofnąć czas.Ile by dała żeby jej siostra żyła.Ile by dała żeby przestać brać.Wyrwać się z tego bagna.


*Draussen wirds schon hell
Sie ist noch da wo keiner stört
Ihr happy Birthday hat sie gestern Nacht nicht mehr gehört
Willst du dich fliegen sehen im Licht der Dunkelheit
Öffne dein Geschenk und alles liegt bereit
Augen zu und durch

Ihr erster Stich ins Glück
die Wunde bleibt für immer
´N goldener Augenblick und jedes Mal wirds schlimmer
Schatten und Licht
Nehmen ihr die Sicht
Sie kommt nicht mehr zurück

Draussen wirds schon hell doch ihre Nacht
Endet nicht
Irgendeine Hand streicht über ihr Gesicht

Immer wenn es wehtut ist sie ganz allein
Doch nach dem letzten Mal hat sie nicht mehr geweint
Augen zu und durch

Ihr erster Stich ins Glück
Die Wunde bleibt für immer
´N goldener Augenblick und jedes Mal wirds schlimmer
Schatten und Licht
Nehmen ihr die Sicht
Sie kommt nicht mehr zurück

Nach jedem letzten Mal
Braucht sies nochmal nochmal
Nach jedem letzten Mal
Braucht sies nochmal nochmal
Ein letztes Mal

Alle gucken zu-
es ist ihr scheissegal-
sie brauchts nochmal

Ihr erster Stich ins Glück
Die Wunde bleibt für immer
´N goldener Augenblick und jedes Mal wirds schlimmer
Schatten und Licht
Nehmen ihr die Sicht
Sie kommt nicht mehr zurück

Der Himmel
zieht sich zu
Ihr letzter Traum
bleibt ungeträumt


Nie chce skończyć jak Sara.Ale powoli dąży do tego samego.Zaczęła brać zaraz po jej śmierci.Chodź jeszcze jak żyła to Alex obiecywała sobie że nigdy nie weźmie.Nigdy.Złamała tą obietnicę zaraz po śmierci
siostry.Może to właśnie z tego powodu?
-Mam już dość!-wysyczała.Wstała i rozbiła lustro.Chwyciła odłamek szkła.-Zaraz się spotkamy siostrzyczko-powiedziała i jednym pewnym ruchem ręki przecięła żyłę.Powtórzyła czynność.Zsunęła się po ścianie na ziemię.Wokół niej była krew.Dużo krwi.


*tokio hotel-Stich ins Glück
Na zewnątrz jest już jasno
Jest tam gdzie nikt jej nie przeszkodzi
Wczoraj nie słyszała już swojego "happy birthday"
Chcesz zobaczyć siebie latającą W świetle mroku
Otwórz swój prezent i wszystko leży przygotowane
Zamknij oczy i poprzez

Jej pierwsze ukłucie szczęścia
Rana pozostanie na zawsze
Złota chwila I każdego razu będzie gorzej
Cień i światło
Biorą ją na widoczność
Nie powróci już nigdy więcej

Na zewnątrz jest już jasno
Jednak jej noc kończy się tutaj
Czyjaś dłoń głaszcze ją po twarzy
Nawet jeśli to bardzo boli jest sama
Jednak po ostatnim razie w ogóle nie płakała
Zamknij oczy i poprzez

Jej pierwsze ukłucie szczęścia
Rana pozostanie na zawsze
Złota chwila I każdego razu będzie gorzej
Cień i światło
Biorą ją na widoczność
Nie powróci już nigdy więcej

Po każdym ostatnim razie
Potrzebuje jeszcze jeszcze
Po każdym ostatnim razie
Potrzebuje jeszcze jeszcze
Ostatni raz

Wszyscy się przyglądają
Ona ma to gdzieś
Potrzebuje znowu

Jej pierwsze ukłucie szczęścia
Rana pozostanie na zawsze
Złota chwila I każdego razu będzie gorzej
Cień i światło
Biorą ją na widoczność
Nie powróci już nigdy więcej
Powróci...


komentarze [17]

Rozdział VI >> wtorek, 25 marca 2008 16:59:01
Przepraszam za długość ale brak czasu...Mi wydaje się denna ale to wy oceńcie...przepraszam jeśli kogoś nie powiadomię lub nie skomentuję ale muszę się uczyć i na nic nie mam czasu...

PS:Dedykacja dla wszystkich...

****

Weszła do mieszkania jak ten bunkier można było nazwać mieszkaniem.Od razu poczuła zapach dymu papierosowego i alkoholu.Wuj pił od kąt umarła mu żona.Kiedyś mieszkali w pięknym, małym domku z ogrodem na przedmieściach Magdeburga...lecz po śmierci Mary,jego żony a zarazem ciotki Christiny wszystko się zmieniło...popadł w nałóg, zaczął być agresywny... z czasem brakło pieniędzy na czynsz był zmuszony sprzedać dom i razem ze swoją wychowankę przeniósł się do tego bunkru w najniebezpieczniejszej okolicy miasta.Z pieniędzy za dom nic już nie zostało, wszystko przepił,stracił pracę i utrzymywał się tylko z zasiłku który brał,pieniędzy na Christinę oraz tych których ona zarabiała.No właśnie zarabiała...jak miała mu to powiedzieć?Tak po prostu że straciła pracę?I co wtedy?Będzie wściekły...bardzo...Nie będzie miał za co pić bo z zasiłku i pieniędzy za Christinę nie starczy mu pieniędzy na by zarazem zapłacić rachunki oraz pić...Wuj siedział na starej kanapie i oglądał mecz na starym czarno-białym telewizorze w jednej ręce trzymał papierosa a w drugiej butelkę piwa...
-No gdzie biegniesz pacanie!Tam masz piłkę idioto!!-krzyknął zapatrzony w ekran.Christina zamknęła za sobą drzwi i podeszła do kanapy.Przełknęła głośno ślinę.
-Dzień dobry wuju-przywitała się drżącym głosem.
-Masz swoją wypłatę?!-zapytał na wstępie nie odrywając wzroku od telewizora.
-Wuju bo ja...-zaczęła.Do jej oczu zaczęły napływać łzy.-ja...wyrzucilimniezpracy-powiedziała jednym tchem.
-Że co?!!-wuj wstał i spojrzał na dziewczynę.Z jego oczu można było wyczytać złość.Piekielną złość.Zamachnął się i uderzył Christinę w twarz tak mocno że aż upadła na ziemię.
***
Czarnowłosy chłopak szedł za dziewczyną która przez niego miała teraz kłopoty.Nie był rozpoznawany przez swoje fanki ponieważ był ubrany w zwykłe dresy oraz bluzę z kapturem nałożonym na głowę a oczy nie były podkreślone czarną kredką.Chciał z nią porozmawiać,przeprosić.Czuł się winny temu co się stało.Wcześniej krzyknął za nią parę razy ale ona się nie zatrzymała więc postanowił za nią iść.Nie wiedział po co to robi.Dlaczego ją śledzi?Ta myśl go dręczyła.Co go ciągnęło do tej brązowowłosej dziewczyny?Zauważył że brązowowłosa wchodzi do jednego z szarych bloków w tej „gorszej”dzielnicy Magdeburga.Zrobił to samo.Zdziwiło go to że nie weszła do żadnego z mieszkań tylko otworzyła drzwi do piwnic i zeszła schodami na dół.Po chwili też zszedł za nią.Nie widziała go.Nie patrzyła się za siebie.Weszła do bunkra i zamknęła za sobą drzwi.Bill podszedł do drzwi i już miał pukać gdy usłyszał za nimi kłótnie oraz wrzaski.Bez wahania otworzył drzwi i wszedł do bunkru.Ciemnowłosa leżała skulona na ziemi i trzymała się za czerwony policzek w który przed chwilą została uderzona przez jej wuja który stał teraz nad nią i wystawiał rękę aby po raz kolejny uderzyć siostrzenicę.
***
Alex podeszła do wysokiego faceta w kapturze.Dilera u którego zawsze kupowała towar.Mężczyzna chwycił ją za rękę i razem weszli do jednej z obskurnych kabin toaletowych.
-Proszę daj mi więcej prochów!-powiedziała drżącym głosem.Jej organizm cały czas domagał się tego ukojenia który dostawał po zażyciu Kokainy lub innego narkotyku.
-Najpierw kasa...-odpowiedział jej obskurny z wyglądu i z charakteru typ.
-Nie mam...daj mi chodź trochę!-prosiła.Nie mógł już wytrzymać.
-Bez kasy nic ci nie dam...No chyba że...-powiedział i uśmiechnął się chytrze.
-Oddam ci wszystko co mam tylko daj mi te prochy!-krzyknęła.Facet zaczął ją obmacywać i całować.Powoli rozpiął jej bluzkę,zdjął ją z jej chudego ciała i zrzucił.
-Dam ci prochy jak ty oddasz się mi-wysyczał jej do ucha.Do oczu Alex napłynęły łzy.Nie tak chciała przeżyć swój pierwszy raz.Ale chęć zażycia narkotyków była silniejsza...Powoli zaczęła poddawać się mężczyźnie...


Piszcie co o tym myślicie...Nie wiem kiedy dodam następną notkę...

komentarze [15]

Rozdział V >> czwartek, 13 marca 2008 15:58:22
Dodaję notkę.Nareszcie!Myślałam że mi się nie uda...mam zakaz na kompa i pisałam ją ukradkiem dlatego może się nie kleić...Zapraszam na moje nowe opowiadanie- www.forever-or-never.mylog.pl Jest całkiem inne niż to ale zarazem bardzo podobne ma wątki.Dziękuję za tak liczne komentarze i proszę tych co chcą być powiadamiani aby wpisali się do księgi.Już nie przynudzam tylko zapraszam do czytania...

PS:Dedykacja dla WSZYSTKICH...

***

Christina poszła za bar odnieść szczotkę do schowka na miotły. Zauważyła skuloną przyjaciółkę.Alex była blada jak ściana.
-Alex!Co ci się stało?!Źle się czujesz?-zapytała.Usiadła obok przyjaciółki.
-Nie nic mi nie jest.-powiedziała.Próbowała ukryć to że jest naćpana.Jak by się ktoś o tym dowiedział najprędzej straciłaby pracę...
-Marnie wyglądasz...Coś cię boli?-Chrisy była przejęta losem przyjaciółki.Traktowała ją jak siostrę. Gdyby coś jej się stało...Nie chciała nawet o tym myśleć.
-Nie, nie.Ale powiedz szefowi że muszę wyjść...Proszę-wiedziała że źle zrobiła biorąc w pracy narkotyki.Ale to było silniejsze od niej...o wiele silniejsze.Wciągnęła się w to bagno z którego trudno jest się wydostać.
-Dobrze powiem.Zastąpię cię-Christina nie przypuszczała że jej koleżanka jest narkomanką.Przez myśl by jej to nie przeszło.Alex wyszła z miejsca pracy i skierowała na dworzec.Ciągle jej organizm domagał się więcej i więcej.W pracy mógł ją ktoś rozszyfrować.Miałaby wtedy problemy...
Christina przebrała się w strój kelnerki,wzięła notes oraz długopis i poszła na salę składać zamówienie.Podeszła do stolika przy którym siedziało czterech chłopaków.
-O to ty...-powiedział do dziewczyny chłopak z czarnymi włosami.Christina nie poznała go w pierwszej chwili .Dopiero po głębszym przyjrzeniu się zauważyła że to ten na którego wpadła dzień wcześniej.-wpadliśmy na siebie wczoraj.Pamiętasz?
-Ach to pan.Mam pana bluzę.Zaraz panu przynio...-powiedziała.Czarnowłosy przerwał jej
-Zatrzymaj.Tobie bardziej się przyda.Dlaczego uciekłaś gdy zaproponowałem że cię odprowadzę i odkupię to co zniszczyłem?Oj no właśnie do rachunku dolicz pieniądze za te rzeczy co zniszczyłem.Albo nie dam ci pieniądze za to do ręki...
-Nie trzeba.Nic się nie stało...a bluzę i tak muszę panu oddać...
-Dlaczego „musisz”?
-Bo to pana własność a nie moja i ta rzecz należy do pana i...
-Zatrzymaj ją.-uśmiechnął się do niej.
-Ale naprawdę...
-Zatrzymaj ją.Proszę.
-Dziękuje.
-Dla mnie cole-powiedział Gustav przerywając konwersacje Billa i Christiny.Czarny spojrzał na niego jakby chciał go zabić.-No co przecież to kelnerka-perkusista zauważył na sobie wzrok przyjaciela.
-Dla mnie to samo-powiedzieli równo Tom i Georg.Tym razem na nich skierował się wzrok Billa. Chciał pogadać z tą dziewczyną,poznać ją bliżej.Coś go do niej przyciągało...Litość?Nie...racze to było inne uczucie...tylko jakie?Nigdy nie czuł czegoś takiego...
-A dla pana?-zapytała patrząc na Billa
-Też poproszę Cole-odpowiedział.
-Za raz przyniosę...-Skierowała się w stronę baru.Nalała do czterech szklanek napój po czym postawiła je na tacy i ruszyła w stronę stolika przy którym siedziało czterech chłopaków w kapturach.Do kawiarni weszła Johanna i niby to przypadkiem popchnęła Christinę, która przewróciła się rozlewając napoje na czarnowłosego.
-Ty szmato do podłogi co żeś zrobiła!!!-wrzasnęła Johanna na skuloną i zalewającą się łzami Christinę-Och boże to ty?!-zawołała patrząc na Billa który wycierając się podszedł do skulonej Chrisy.
-Ej!Nie płacz nic się nie stało...A pani niech się na nią nie wydziera bo to pani wina.Pani ją popchnęła!-powiedział kierując swój wzrok na córkę właściciela która i tak nie słuchała go tylko wpatrywał w niego jak w obrazek..
-To wy?!Naprawdę!Boże uwielbiam was.Jezu ja taka nie ubrana...-jej zachowanie zaczęło śmieszyć resztę zespołu.Spojrzała na Christinę która coraz bardziej pogrążała się w płaczu- A tak w ogóle to gdzie Alex i czemu ty zamiast sprzątać obsługujesz?!-zapytała z wściekłością w głosie.
-No bo...-próbowała się wytłumaczyć i powiedzieć że zastępuje przyjaciółkę która się zwolniła z pracy ale Johanna nie dała jej dojść do słowa.
-Nieważne...za to co zrobiłaś wylatujesz i ty i ta druga zołza...już ja się o to postaram...mój ojciec nic na to nie poradzi ja tego dopilnuję żebyście tu nie pracowały...-zaśmiała się chamsko.Christina wstała i wybiegła z miejsca pracy.Co teraz powie wujowi?Przecież on jak się zdenerwuje to nie ma przebacz...A na pewno będzie mocno wkurzony jak się o tym dowie.
Bill założył tylko kaptur i wybiegł za dziewczyną.Znów schrzanił i narobił jej niepotrzebnych kłopotów.Jej i jeszcze na dodatek jej koleżance.
-Poczekaj-krzyknął za Christiną.Ona jednak nie stanęła biegła w stronę swojego domu.Nie miała tam tak bardzo daleko.Weszła do obskurnego bloku.Bała się reakcji jej wuja ale musiała mu o jakoś powiedzieć o stracie pracy.Czuła że tą noc spędzi albo na dworcu albo co gorsza w szpitalu.Wiedziała jedno-na pewno nie w domu.
komentarze [22]

Rożdział IV >> piątek, 29 lutego 2008 19:27:40
Ta notka miała być dodana jutro w dzień moich urodzin ale wątpię że będę miała czas.Mam zaległości w szkole...Dziękuje za miłe komentarze i mam nadzieje że ta notka będzie miała choć podobną ilość co poprzednia...

***

-Christina!Christina wstawaj musimy iść do pracy.Dziś dostajemy wypłatę...-krzyczała do ucha przyjaciółki Alex
-Już wstaję-odpowiedziała beznamiętnie wstając z podłogi
-Dziś wypłaty nie cieszysz się?-zapytała podnosząc się z zimnego betonu
-Ciesze się będę mogła wrócić do domu...
-Nie no ty chyba sobie jaja robisz!
-Dlaczego?
-Znów chcesz całą kasę oddać swojemu wujowi.Wrócisz tam i co?Znów cię pobije i i tak będziesz musiała nocować na dworcu!-krzyknęła.Obydwie zaczęły kierować się do wyjścia na ulicę.
-Ale ja muszę tam wrócić...
-Jak to musisz?!Jak to musisz?!Nic nie musisz przecież...nie musisz mu oddawać swoich ciężko zarobionych pieniędzy...!!!-wyszły z dworca na ulicę i zaczęły kierować do małej kawiarni na przedmieściach Magdeburga
-Nic nie rozumiesz on jest moim prawnym opiekunem...
-I co z tego?
-Oj nic zmieńmy temat.A ty co w ogóle robisz ze swoją wypłatą?Co?
-Ja...-nie wiedziała co ma jej odpowiedzieć.Wiedziała że Chrisy zada kiedyś takie pytanie ale nigdy nie myślała co odpowie.Przecież nie powie prawdy że jest narkomanką i całą kasę wydaje na używki bo musi ćpać.-Nie twój zasrany interes-burknęła.Miała zły humor bo nic dawno nie brała i czuła głód narkotykowy.
-Nie denerwuj się tak-weszły do kawiarni.Przy drzwiach spotkały córkę właściciela.Zawsze była dla nich nie miła tak samo jak jej matka.One nie rozumiały sytuacji tych dziewczyn.Były zbytnio zarozumiałe. Nie to co właściciel.O nie nie.On miał bardzo dobre serce.Zawsze część dochodu przeznaczał na cele charytatywne i zatrudniał ludzi biedniejszych co najbardziej potrzebują pieniędzy aby mieć na chleb i ubrania.Nie wiedział że jedna z pracownic jest ćpunką.Alex umiała to ukryć.Brała zawsze wieczorami przed snem.Wczoraj nie zdążyła z powodu Chrisy i teraz była na głodzie ale bała się brać w pracy.Gdyby została przyłapana zostałaby wylana i nie miałaby na narkotyki.
-O to wy.Jak się spało...na dworcu-powiedziała chamsko i zaczęła się dziwnie śmiać.Alex i Chrisy nigdy za nią nie przepadały.Zawsze im takie gadki na przywitanie dawała.Przyzwyczaiły się do tego.
-Przestań nam wreszcie dogryzać.My nie mamy tak dobrej sytuacji w domu jak ty księżniczko...-odburknęła jej Alex.Nie lubiła być obrażana ale bardziej nie lubiła jak się obraża Christine.Traktowała ją jak siostrę którą można się zaopiekować.Nie miała bliższych osób od Christiny.Znaczy miała rodzinę, ale uciekła z domu.Jej rodzice pili i bili ją.Nie mogła tego znieść,zaczęła brać i uciekła.Nie wytrzymała tego co działo się w jej rodzinnym domu.
-Coś mówiłaś?-zapytała Johanna(córka właściciela kawiarni) patrząc na swoje pomalowane na różowo pazury-Ojej!!!-krzyknęła
-Co się stało-zapytała Chrisy
-Lakier zaczął mi się zdzierać!!!-wrzasnęła
-Ojej to straszne-powiedziała przesłodzonym głosem Alex
-Zamknijcie się i idźcie zmywać podłogi.Za to mój ojciec wam chyba płaci a nie za stanie w drzwiach i dogryzanie mi.-burknęła i wyszła z kawiarni.
-Jak ja jej nie cierpię...-powiedziała z obrzydzeniem Alex
-Ja też ale to córka szefa i nic na to nie poradzimy...
-Wiem.Chodź zmyjemy podłogę,zdejmiemy krzesła bo szef pewnie zaraz będzie chciał otwierać
-To do pracy...
***
-Bill wstawaj!-krzyknął bratu do ucha Tom
-Tom mamy wolne!Jest 9.30 rano!Czemu ty mnie idioto budzisz o tej godzinie!!!-burknął czarnowłosy przecierając zaspane oczy i patrząc na zegarek.
-Jesteśmy umówieni z Gustavem.Nie pamiętasz?Też mi się spać chcę i nie podoba mi się pomysł Gusia ale nie zawiodę kumpla.I ty też nie więc podnoś swoje szanowne cztery litery i doprowadź się do pożytku dziennego bo za piętnaście minut przyjeżdża Saki i jedziemy do Gustava!-dred wyszedł z pokoju brata i zszedł na dół do kuchni.Wyjął z lodówki Red Bulla i napił się swojego ulubionego napoju po którym czół się silniejszy a zmęczenie odchodziło na bok.
-Red Bull doda ci skrzydeł-powiedział uśmiechając się.Do kuchni zszedł także jego brat.Nie miał włosów postawionych na lwią fryzurę tylko normalnie oklapnięte włosy(jak w UEDW) Wziął tak samo jak brat Red Bulla i wypił napój.Był bardzo zmęczony po koncertach i zdenerwowany że musiał tak wcześnie wstać.Wyszli pod dom.Po 5 minutach zjawił się czarny Van.Weszli do niego.Za kierownicą samochodu siedział napakowany ochroniarz w czarnych okularach.
-Cześć Saki-powiedzieli równo bliźniacy.
-Cześć chłopaki.Gdzie jedziemy?
-Gustav przesłał mi esa że razem z Geo czekają na nas w tej knajpie.Tu masz adres-mówiąc to Tom dał ochroniarzowi kartkę.
-Acha-samochód ruszył.Dziesięć minut później byli już na miejscu.Wyszli z samochodu z założonymi na głowach kapturami i weszli do kawiarni. Usiedli obok Gustava i Georga.Podeszła do nich jedna z kelnerek aby złożyć zamówienie.Bill przyjrzał jej się dokładnie.
-O to ty...-powiedział do dziewczyny.

komentarze [31]

Rozdział III >> wtorek, 19 lutego 2008 18:16:19
Przepraszam że długo nie było notek ale musiałam trochę się pouczyć.Denna ta notka.Proszę o wasze szczere komentarze.Dedykacja dla wszystkich czytających moje bazgroły...


*****


Bill wrócił do hotelu,wziął klucze i już miał otwierać drzwi do pokoju gdy usłyszał znajomy głos menagera zespołu.
-Ej!Gdzie byłeś?Za pół godziny mamy próbę a ty się szlajasz nie wiadomo gdzie.Spakowane masz walizki?Bo po koncercie już nie wracamy do hotelu.
-Na spacerze byłem.Chciałem się przejść po mieście bo tak rzadko tu teraz jesteśmy...Spakowane.Wiem że potem rozjeżdżamy się do domów bo to ostatni koncert na trasie.
-Za 20 minut w holu.Pamiętaj!
-Ok ok,pamiętam.Wiesz może czy Tom jest w pokoju?
-Chyba tak.-odpowiedział David i skierował do siebie.
Bill od kluczył drzwi wszedł do swojej kwatery.Odr azu klapnął się na wielki łóżko.Był zmęczony.Zaczął myśleć o tym co mu się dziś przytrafiło.Kim była ta dziewczyna?Kto ją tak pobił?Czemu uciekła gdy ten zaproponował że ją odprowadzi?Z rozmyśleń wyrwał go brat.
-Bill!Co ty śpisz czy co?Pukam i pukam a ty nic.Widziałem jak wchodzisz do pokoju.Nie udawaj że cię tam nie ma-słyszał głos Toma który stał pod drzwiami.
-Wchodź.Zamyśliłem się i nie słyszałem jak pukałeś.-zaprosił go do pokoju Bill
-A o czym tak namiętnie myślisz że nie słyszysz pukania do drzwi?-powiedział dred wchodząc do pokoju i zamykają za sobą drzwi.
-O wszystkim i o niczym.A co?
-Nic.Chce wiedzieć.
-Oj jak byłem na spacerze to...-zaczął mu opowiadać o tajemniczej dziewczynie na którą wpadł.
-No nieźle,nieźle.Ciekawe kto ją tak urządził?
-Nie wiem...Dobra idź po swoje walizki i złazimy do holu bo już pewnie na nas czekają.-obaj wyszli z pokoju.Bill zamknął drzwi,wziął swoje walizki po czym razem z Tomem skierowali do holu.Na dole czekała na nich reszta zespołu oraz menager.Wyszli z hotelu i wsiedli do autobusu,którym mieli dojechać do hali w której miał się odbyć koncert.Każdy zajął się czym innym.Po 10 minutach byli już na miejscu.Przed bramą na parking stała duża grupka fanów,chodź do koncertu były jeszcze jakieś 2 godziny.Autokar wjechał na parking przed halą.Wysiedli i skierowali do hali.Rozpoczęła się próba.Trwała dobrą godzinę.Po próbie odbył się jeszcze wywiad i chłopaki udali się do garderoby aby w spokoju przygotować się do koncertu który miał się odbyć za pół godziny.Gustav okręcał sobie palce białym plastrem,Georg ćwiczył grę na basie,Tom słuchał muzyki na swoim iPodzie a Bill ćwiczył głos.5 minut przed show do garderoby wszedł Jost aby powiadomić chłopaków że mają już powoli zbierać się pod wyjście na scenę.Członkowie zespołu wyszli po kolei na scenę.Koncert trwał ponad godzinę.Wyszli za kulisy.Słychać było jeszcze krzyki fanów.
To był ostatni koncert na trasie.Chłopaki wyszli z hali gdzie grali koncert i skierowali do ich autobusu.Jechali już w stronę domów.Nareszcie spotkają rodziców i przyjaciół.
-Teraz jak mniemam mamy urlop?-zapytał gitarzysta.
-Tak.Tydzień a potem wywiady,koncerty,gale i zaczynacie nagrywać nową płytę a więc cieszcie się tym wolnym tygodniem bo następny „urlop” nieprędko-odpowiedział im menager
-Acha.No to fajnie...-powiedział zmęczony Tom
-Co macie robić zamiar jutro?-zapytał resztę grupy perkusista
-Spać-odpowiedziała chórem cała trójka
-No to u mnie o 10 rano się widzimy i bez wykrętów.Połazimy sobie po mieście jak za czasów gdy nie byliśmy sławni.
-Ale...-próbowali się wykręcić
-Bez wykrętów!-autobus zatrzymał się pod domem Gustava-Cześć!-powiedział biorąc swoje bagaże i wysiadając z autokaru
-Poczekaj ja też wysiadam-burknął Georg łapiąc za walizki.

komentarze [21]

Rozdział II >> wtorek, 5 lutego 2008 14:36:28
No i jest II rozdział.Powiem szczerze na brudno mam już połowę napisane.Chora jestem i nie mam co robić porostu.Dziękuje za miłe komentarze i już nie przynudzam.Dodam tylko że w tej notce nie ma Billa ani reszty zespołu.Będą w następnej.

*****


W tym samym czasie dziewczyna zauważając że brunet już jej nie goni zwolniła i skierowała w stronę domu.Szła przez najbiedniejszą dzielnicę miasta i rozmyślała co teraz będzie gdy wróci do domu bez zakupów.Bała się swego wuja.Był napity a gdy ona wróci bez piwa i papierosów będzie zdenerwowany a wtedy kto wie co może zrobić...Weszła do jednego z szarych,przedwojennych bloków.Nie wchodziła na klatkę schodową lecz otworzyła drzwi do piwnicy,zeszła na dół i od kluczyła drwi do jednego z bunkrów.Odrazu przy wejściu usłyszała krzyk zdenerwowanego wuja.
-No gdzież ty była do jasnej cholery?Dawaj mi piwo i fajki które mi miałaś kupić.-krzyknął. Był już całkiem pijany i wnerwiony.Wywalili go z pracy.A teraz wyżywa sie na swojej bratanicy Christinie.
-No wiesz wuju bo ja nie mam tych zakupów-powiedziała drżącym głosem.
-Jak to kurwa nie masz?Ty głupia suko...-wrzeszczała na cały regulator.
-Ale to nie moja wina.Przepraszam.-próbowała się usprawiedliwić
-A czyja?
-No bo jak szłam to wpadł na mnie jakiś chłopak i...-nie zdążyła dokończyć
-Wynoś się stąd i do jasnej cholery bez kasy nie wracaj.
-Ale...
-Nie ma ale.Won mi stąd.
-Proszę-szepnęła
-Ja ci zaraz dam-mówiąc to uderzył ją mocno a z jej ust poleciała krew.Wybiegła z budynku i skierował w stronę dworca gdzie często nocowała.Idąc ulicą czuła na sobie wzrok przechodniów.
Po paru minutach była na miejscu.Nocowała tam strasznie często.Za każdym razem gdy się upił wyrzucał ją a do domu mogła wracać dopiero z wypłatą.Pracowała jako sprzątaczka w jednej z kawiarni.Właściciel połowę wypłaty dawał jej do ręki a połowę przelewał na konto które zrobili jej rodzice jak żyli.Te pieniądze będzie mogła odebrać dopiero w osiemnaste urodziny czyli za pół roku.Wuj nic nie wiedział o koncie.Spojrzała na ludzi znajdujących się na dworcu.Dzieliła je na trzy grupy pierwsza:podróżujący.Druga:narkomani którzy całą kasę przeznaczali na prochy oraz trzecia:osoby takie jak ona bez dachu nad głową.Miała tu nawet przyjaciółkę-Alex razem z nią pracowała i nocowała między dwoma peronami.
-Cześć!Za co tym razem cię wyrzucił?-zapytała Alex kumpelę gdy ta przyszła do ich wspólnej „miejscówy”.
-Ach szkoda gadać.-próbowała się nie tłumaczyć nie lubiła tego.
-Ale że aż tak cię pobił?
-Jak zwykle.
-Musisz to wreszcie komuś powiedzieć.Bo w końcu dojdzie do nieszczęścia...
-Już tylko pół roku.Dotrwam.-mówiła.Cały czas tak mówiła.Choć sama się bała.
-A skąd masz taką fajną bluzę?-zapytała Alexis spoglądając kontem oka na ubiór Christiny.
-No bo jak wracałam ze sklepu...-zaczęła opowiadać co i jak się stało-...będę musiała ją jakoś zwrócić-dodała.




komentarze [14]

Rozdział I >> wtorek, 29 stycznia 2008 19:27:31
Było zimne,listopadowe popołudnie.Przez jedną z wielu ciasnych,bocznych ulic Magdeburga szedł wysoki chłopak.Miał na sobie bluzę z kapturem i ciemne okulary.Omijał główne ulice bo chciał mieć trochę spokoju.Miał już dosyć tego co się wokół niego działo.Sława stała się dla niego ciężkim brzemieniem.Chciał tak jak jego rówieśnicy być zakochanym,mieć dziewczynę.Rozmyślając tak wpadł na kogoś.Słychać było łomot tuczącego się szkła.
-Przepraszam,,nie chciałem-wyszeptał widząc spuszczoną głowę dziewczyny- nie zauważyłem cię.
-Nic się nie stało-mówiła dziewczyna smutnym drżącym głosem.Nadal miała spuszczoną głowę.Bała się pokazywać swą twarz.Twarz całą obolałą.Z nosa i ust ciurkiem lała się krew.Z oczu płynął potok łez.Ukradkiem spojrzała na reklamówkę którą przed chwilą miała w ręku a teraz leżała
na ziemi.Teraz zamiast piwa znajdowały się tam szkła i paczka przemokniętych papierosów.
-Nie martw się odkupię ci to co zniszczyłem.No spójrz na mnie i uśmiechnij się-Gdy dziewczyna nadal na niego nie patrzyła podłożył rękę pod jej podbródek i podniósł jej głowę do góry-Boże!Co ci się stało?
-Nic, przepraszam.-wydukała dziewczyna i próbowała wyminąć chłopaka.Ten jednak złapał ją za rękę.
-Nie bój się.Nic ci nie zrobię.Jesteś przemarznięta.Trzymaj będzie ci cieplej.-po tych słowach zdjął bluzę i podał dziewczynie.
-Dziękuję- nałożyła na swoje chude ramiona bluzę i uśmiechnęła przez łzy do chłopaka.
-Kto ci to zrobił?
-Przewróciłam się-załkała
-Nie kłam.Choć trzeba to opatrzeć.
-Mój wuj będzie się denerwował-załkała po raz drugi.Wiedziała że jej los nic nie obchodzi jej wujka.
-Odprowadzę cię a po drodze odkupię to co zniszczyłem.
-Niech pan nie robi sobie kłopotu.-tym razem jak go omijała nie zdążył jej złapać.Dziewczyna zaczęła uciekać,nie chciała aby on się nad nią litował.Wybiegła na jedną z głównych ulic .Chłopak wyleciał za nią.Nim spostrzegł że nie ma na sobie bluzy z kapturem i jest na widoku podbiegło do niego kilka piszczących dziewczyn.
-Bill proszę zrób sobie ze mną fotkę,daj mi autograf-krzyczały jedna przez drugą.
-Dziewczyny spokojnie-uśmiechnął się do nich ale na dnie serca nadal czuł pustkę.Z paroma pyknął sobie fotkę,niektóre dostały autograf.Grupka dziewczyn odeszła a brunet schował się i zadzwonił po ochroniarza by móc spokojnie wrócić do hotelu.



komentarze [4]

>> wtorek, 29 stycznia 2008 19:18:37
Dziś daje pierwszą notę z opem.Będzie lekko smutne bo nie mam ochoty robić historii wesołych....
komentarze [0]







| Lay&html by Fiona only for this blog...DON'T COPY

Heroes Bohaterzy



Księga...
x Napisz mi coś
x Zobacz wpisy

Pokochaj

Dodaj do ulubionych

Ulubieni
daria-und-thmafia-und-thlafee-virusich-verbrenne-innerlichdziewczyny-slawa-i-thhated-lovevergessene-kinderjest-taki-ktos-na-ziemibyla-sobie-krolewnaimmortal-dreambaby-babymeine-schatzwo-sind-eure-hande-483pokochac-billabill-kbraterskie-uczuciejak-kocha-czarownicaendlosigkeitfuck-me-tommnie-zabictrue-story-thforever-or-neverszukajac-konca-thmeine-seeleaway-from-the-sungranicalilsuxx
Banery
src="http://i38.tinypic.com/2v36mom.png"
Kluby


Archiwum
2008
styczeń (2)
luty (3)
marzec (2)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (2)



Pobierz Flash Player aby móc otworzyć odtwarzacz muzyki.